Hania "wtargnęła" w nasze życie dość niespodziewanie i szczerze nie było nawet czasu jakoś tak tego wszystkiego obmyślić. Po prostu trzeba było się z tym zmierzyć.
Tak więc jeśli chodzi o zmianę mojego/naszego życia myślę że dużo się zmieniło ale czy na gorsze? nie sądzę.
Na pewno mam o wiele mniej czasu dla siebie, np nie mogę iść się wykąpać kiedy chcę, pomalować paznokci, usiąść i odpocząć kiedy chcę, po prostu potrzeby dziecka są ważniejsze. Oczywiście jeśli zajmuje się sobą to nie ma problemu. Tylko czy to tak naprawdę jest tak ważne, przyzwyczajamy się że możemy robić co chcemy ale nic się nie dzieje w momencie kiedy musimy to przełożyć lub inaczej rozplanować dzień.
Czy żałuję, heh wiem trochę przesadziłam z tym pytaniem, bo pewnie każdy zdaje sobie sprawę, że nie :) wręcz zaryzykuję stwierdzeniem, że nic lepszego nie mogło mnie spotkać! :) czuję jakbym właśnie na to czekała.
Może dla niektórych wyda się to głupie. Głupie gadanie młodej matki. Uwiązanej w domu przez dziecko, z nieumytymi włosami i w obślinionych przez dziecko bluzkach. Otóż wcale nie, kto dzieci ma wie, że nie jest i nie musi tak być, owszem są ciężkie dni wszystko daje w kość a jednak trzeba zacisnąć zęby i robić bo trzeba, ale zawsze wtedy dostaje się za to nagrodę, w postaci nowej umiejętności lub wspaniałego uśmiechu.
Kiedyś, nawet jak jeszcze byłam w ciąży zastanawiałam się, jak można podniecać się nowym zębem czy tym, że dziecko coś zrobiło, lub lubić codzienne (nudne) spacery. Tak właśnie myślałam i co? Już wszystko jasne. Jednak trzeba czegoś doświadczyć żeby zrozumieć niektóre rzeczy i myślę, że akurat rodzicielstwo jest jedną z tych rzeczy.
Czemu mnie naszło na takie przemyślenia? Ano... poszłam dziś do h&m z zamiarem kupienia sobie spodenek.
Wyszłam z body dla Hani, spodenkami dla Hani i opaską dla Hani... ;-) I wcale mi to nie przeszkadza ;)



Lubie to!
OdpowiedzUsuń