sobota, 29 czerwca 2013

limonkowa poezja

Przepis ten podsunęła mi Ida :) zachwalając i zapewniając o jego banalności, potwierdzam oba stwierdzenia są słuszne, chociaż przyznam że prawidłowe upieczenie bezy sprawia pewne trudności. Ale za drugim razem się udało mimo bardzo deszczowej i wilgotnej pogody :)
Gościom smakowało, torcik zniknął w całości także myślę jest to najlepszą recenzją.

A oto i bezy przekładane, kremem z serka mascarpone i limonek, udekorowane czereśniami (może niezbyt pasuje do smaku limonki ale przynajmniej ładnie wygląda ;) )





wtorek, 18 czerwca 2013

gość zza oceanu



W szkole, po szkole, na lekcjach, po lekacjach, w sobotnie popołudnia na krześle fryzjerskim :) oj tak... widywałyśmy się często...

Aż pewnego dnia oznajmiła Jadę na rok do stanów ! i wróciła po półtora roku ;-) za ten czas Franuś nauczył się chodzić,duuuuużo mówić, a ja... no cóż mam męża i dziecko :)
Mimo półtorarocznej nieobecności czułam się jakbyśmy widziały się przedwczoraj. :-)

Fajnie znów Cię było zobaczyć dziku :-*



















czwartek, 13 czerwca 2013

spotkanie, pod żyrafą

Znamy się już ponad rok w sumie wiemy o sobie bardzo dużo a nigdy się nie widziałyśmy. Nigdy, aż do dziś :)
Połączyła nas wspólna sprawa - ciąża :) przez cały okres jej trwania wspierałyśmy się, rozmawiałyśmy wspólnie wyczekiwałyśmy na najważniejszy moment w naszym życiu :)

Spotkanie to było bardzo miłym doświadczeniem. Czułam się tak jakbyśmy nie widziały się pierwszy raz, dzieci były mi znajome i było swojsko :)

Dzieci mimo, że niewiele różnią się wiekowo (parę dni/tygodni) są zupełnie różne i to jest fantastyczne :)

Dłużej nie przynudzam, zdjęcia niech mówią za siebie i czekam na kolejne spotkanie :) :*

Z chęcią poznała bym resztę NAS, ale to już nie będzie takie proste :(







"mamuśki"






Ta, co niby nie śpi ;)







Sofie ;)




oooo taaaaki mam język


4/6 :)


niedziela, 2 czerwca 2013

Bliżej natury


Dziś z rodzicami wybraliśmy się do skansenu :)

Z tym skansenem to jest tak, że byłam tam już bardzo dużo razy, ale jednak mimo to zawsze gdy tam wracam jest miło i przyjemnie. Osobiście lubię oglądać coś co było kiedyś, jak żyli ludzie mieszkali.... Jest tam cicho miło i przyjemnie ;)

Jednak dziś oprócz samego skansenu pierwsze skrzypce odegrał wianek upleciony przez Babcię dla Hani, jednak większą frajdę z niego miała mama Hani niż Hania :D Cóż nic na to nie poradzę, że kojarzy mi się z dzieciństwem:)