czwartek, 29 września 2011

anaLogOVE

Pamięta ktoś jeszcze czasy analoga? Ja bardzo niedawno postanowiłam do niego wrócić, szczerze miałam z nim doczynienia od roku 2004-2008 ciągle w szkole, gdzie często tematyka oraz terminy były z góry narzucane więc z czasem analog trochę wychodził bokiem, szczególnie kiedy na rynek weszła cyfra w cenach dostępnych dla zwykłych szaraczków analog niestety trochę zszedł na boczny tor, lub uległ całkowitemu zapomnieniu.
Niestety jak to przeważnie bywa doceniamy coś po fakcie, a więc kiedy skończyłam szkołę i bardzo bym chciała posiedzieć w ciemni, powywoływać film oraz pozytywy, niestety nie jest mi to teraz dane.

Za co lubię analoga?...
...Za ponadczasowość
...Za niezawodność
...Za to że narzuca nam myślenie podczas fotografowania
...Za magię którą roztacza wokól siebie
...Za wyjątkowość każdego ujęcia
...Za to, że gdy chcemy zobaczyć efekty, trzeba na nie trochę poczekać :)

A jakich czyni z nas fotografów, dzisiejsza era cyfry? możemy robić dowolną ilość zdjęć, dowolnie je zmieniać i oczywiście nie musimy przy tym myśleć, co zrobić aby byłą dobra, bo gdy się nie uda robimy nastepne. Oczywiście fotografia analogowa też ma duże możliwości ale wykorzystanie ich zajmuje wiele więcej czasu i wysiłku
Mimo, że era cyrfowa na dobre i prawie całkowicie wypchnęła analogową, czyni ją to jeszcze bardziej wyjątkową i godną uwagi :)










poniedziałek, 26 września 2011

autumn

Uwielbiam jesień ! piękną złocistą polską jesień. Gdy spacerując  po parku można poczuć zapach liści a na twarzy ciepło delikatnych promieni słonecznych. Nie jest za ciepło ani za zimno... i siedząc na ławce czytając ksiązkę można napawać się pięknem dnia. A gdy książkę zamienimy na aparat fotograficzny.... kto wie, może uda nam się uchwycić, coś z piękna tej pory roku.

Dziś wybrałam się z Karoliną na mini zdjęcia, poniekąd chciałam rownież wypróbować nowe pożyczone od kolegi analogowe cacko :) mianowicie Canona eos'a 5, aparat który był jednym z seri analogowych Eosów (swoją drogą dopiero ostatnio dowiedziałam się, że słowo EOS pochodzi od greckiej bogini zorzy polarnej Eos, uroczo prawda?) powstał w 1992 roku. Aparat posiada rewelacyjnie wyprofilowany grip, oraz wiele użytecznych funkcji, był pierwszym aparatem wyposażonym w funkcję sterowania ustawieniem ostrości za pomocą ruchów gałki ocznej! Po prostu patrzymy na jeden z 5 punktó ostrości i wciskamy do połowy migawkę, aparat tam właśnie nastawia ostrość.Świetna sprawa bardzo ułatwiająca życie, szkoda że została wycofana i obecne Eos'y już tego nie posiadają.
Efekt pracy na tym aparacie na pewno pokażę i napiszę coś więcej o fotografii analogowej, którą darzę wielką miłością i fascynacją.

Poniżej parę efektów dzisiejszego spacerku z Karoliną :)

Dodaj napis











 No i nasz bohater Canon eos 5 :)

środa, 21 września 2011

o fotografii słów kilka

Wszędzie w około otacza nas fotografia, dla każdego z nas ma inne znaczenie, dla większości (jak już zdążyłam się przekonać z doświadczenia w pracy) jest istotne aby daną fotografie w ogóle posiadać, a czym ona jest zrobiona jest sprawą drugorzędną. Aby tylko było czym, zrobić, łatwo, szybko i przyjemnie, zdjęcie które wsadzimy do albumu.
Mam jednak nadzieję, że jest trochę ludzi podchodzących do tego inaczej... otóż czym jest fotografia? Jak sama nazwa wskazuje, jest to rysowanie światłem i tak naprawde o to w tym wszystkim chodzi. Fotografując chwytamy, wszystkie cienie, światła, półtony, które tworzą często niesamowite i przepiękne obrazy. Często takie które naszym oczom trudno wychwycić, a głowie trudno zapamiętać i odtworzyć po 10,20 latach.
I to w tym wszystkim jest takie wspaniałe, zatrzymujemy chwilę która już nigdy nie powróci, która dzieję się w jednym ułamku sekundy, a dzięki fotografii, możemy do nich wracać ciągle.
Ja osobiście traktuje mój aparat jak mini wehikuł czasu, dzięki któremu mogę kiedy tylko zechcę przenieść się w chwile do których chcę powrócić.
Drugą rzeczą która nakręca mnie w fotografi to światło i rzeczy które można z nim wyczyniać, jest to element najistotniejszy który totalnie zmienia każde zdjęcie. A gdy już jesteśmy przy tematyce światła czas na wyjaśnienie tytułowego słowa bokeh, jest to tak zwane rozmycie, nieostrość które na zdjęciu przeważnie przybiera postać kulistą. Właśnie dzięki odpowiedniemu światłu i tłu otrzymujemy niesamowity bokeh.

Tak więc nie przynudzając więcej, jestem ogromnie szczęśliwa, że należę do grona ludzi ceniących ten wspaniały wynalazek jakim jest fotografia oraz to że w niewielkim stopniu potrafię to wykorzystać w sposób dający mi niesamowitą satysfakcję.

A poniżej, kilka dzisiejszych wypocin, może i nie powalają tematyką ani warsztatem, ale jest w nich właśnie to co lubię, ŚWIATŁO.

Dobranoc :)




czwartek, 15 września 2011

historyczny dzień

Po prostu, nie mogę się powstrzymać,muszę się pochwalić! Nadszedł ten dzień kiedy sama pierwszy raz, upiekłam ciasto, ha! i to nie byle jakie tam z zakalcem, bądź spalone, pełnowartościowe smaczne ciasto ze śliwkami! Może wydawać się to śmieszne, mam 23 lata i chwalę się z pierwszego upieczonego ciasta...Ale dla mnie to taki mały życiowy sukces, zawsze były jakieś problemy, albo piekarnik nie taki bo źle piecze, albo składników za mało, bądź zupełnie za późno na pieczenie ! A dziś po prostu tak lekko poszło. Kto wie, może rozbudzę w sobie pasję do tworzenia małych, smacznych, słodkich przyjemności?
Na razie idę zajadać!




Kruche ciasto ze śliwkami

Ciasto :

2 szklanki mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki cukru pudru
200 g masła
2 żółtka
śliwki
2 białka

Kruszonka:
90 g masła
2 łyżeczki cukru waniliowego
3/4 szklanki mąki
2/3 cukru pudru


Do mąki dodajemy cukier puder oraz proszek do pieczenia. Dodajemy masło oraz żółtka, zagniatamy szybko na jednolitą masę, zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na godzinę.

W między czasie, z białek ubijamy pianę, kroimy śliwki oraz przygotowujemy kruszonkę:
 Do niewielkiego naczynia wsypujemy mąkę, cukier puder, cukier waniliowy oraz roztopione masło mieszamy i rozkruszamy w palcach.

Gdy ciasto bedzie już gotowe, wałkujemy je, i wykładamy nim średniej wielkości formę, pieczemy około 10 minut, wyjmujemy, układamy śliwki na które wykładamy pianę z białek całość posypujemy kruszonką.
Pieczemy około 40 minut w 180 stopniach.

Smacznego ! :)

wtorek, 13 września 2011

wspomnienia

Już jesień za pasem, a ciągle żyjemy wakacjami. Wrzesień ma to do siebie, że nie jest ani wakacyjny ani jesienny, przygotowuje nas na zmiany, równocześnie pozwalając wspominać...