piątek, 17 stycznia 2014

Cytrynowo mi :)

*


Już 17 stycznia, a ja dopiero pierwszy raz piszę od nowego roku... Cóż przyznaję bez bicia nie mam zbytnio czasu na komputerowanie, moja mała Hania już o to dba :)

Na sylwestra byliśmy w górach, było całkiem sympatycznie niestety minęło szybciutko. I tak oto styczeń i powrót do rzeczywistości. Średnio lubię ten miesiąc, jest taki... smutny i spokojny. Po burzliwym grudniu nagle 1 stycznia jest zupełnie inny niż jeszcze poprzedni dzień. przynajmniej ja to tak odczuwam. Na dodatek nasza zima, a raczej jej tegoroczny brak dodatkowo potęguje nijakie uczucie.

Nawet nie miałam w tym roku głowy do noworocznych postanowień, chociaż może to i lepiej - uniknę zbędnych zawodów, że znów nie udało mi się ich spełnić. A czy można postanowienia zacząć od lutego ??

Tymczasem, coraz bliżej do urodzin, PIERWSZYCH urodzin Haneczki ;) jak ten czas leci ! Także powoli się do tego przygotowuję. Dziś była próba ciasteczek, którymi, między innymi chce poczęstować gości.
Dobrze, że zrobiłam próbę, bo dopiero trzecia blaszka wyszła tak jak powinna ;)


Wiem, że ostatnio obiecałam nowego bloga :( ale niestety czas działa na moja niekorzyść strasznie szybko płynie i jestem w czarnej i głębokiej....
Może do wiosny uda mi się uporać z tym tematem.



Póki co częstuję ciasteczkami :)


przepis z tej strony http://www.bluespoon.pl/2013/11/cytrynowe-ciasteczka-zimowe/ `oraz dzięki kochanym i niezawodnym dziewczynom, które zawsze podrzucą coś ciekawego !

Z mojej strony jedynie dodam, że lepiej nie piec na termoobiegu i kuleczki formować naprawdę niewielkie i nie spłaszczać ich zbytnio. Potem po wyciągnięciu mogą być jeszcze dość miękkie i o ile nie są surowe, szybko skruszeją ;)



























2 komentarze:

  1. mniam :D jeszcze jutro je upiekę (o ile znajdę czas)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciasteczka wyglądają Ge-Nia-Lnie! :)
    Zresztą już pisałam o tym :)
    Ja wróciłam do starego bloga bez spinania się :)
    Jak chcesz to wpadaj zapraszam !

    OdpowiedzUsuń