wtorek, 13 sierpnia 2013

Ach, cóż to był za ślub !

W weekend mieliśmy przyjemność gościć na ślubie Maćka i Marzenki, aż ciśnie się na usta "nareszcie" ! ;)
Niestety nie mogliśmy wziąć Hanci, jednak jest jeszcze troszkę za mała a jednocześnie absorbująca jak na taką całonocną imprezę, podróż itp. Jednak był na weselu maluteńki gość nie mający więcej niż 2 tygodni, któremu do szczęścia wystarczyło leżenie na rękach mamusi na zmianę z tatusiowymi.

Wesele, było dwu-dniowe, osobiście jeszcze na takim nie byłam i było to dość ciekawe doświadczenie z jednym minusem duuuużym zmęczeniem wieczorem dnia drugiego, a tutaj powrót do domu do dziecka które jak tylko usłyszało rodziców od razu się obudziło także sen znów odwlókł się w czasie :)

Sama uroczystość odbyła się w pięknym starym kościółku i chociaż dzień był pochmurny Pani Młoda, wyglądała promiennie! Cóż się dziwić skoro czekała na niego prawie rok. Potem przejechaliśmy na salę, wznieśliśmy toast, wnieśli posiłek (i od tego momentu wnosili ciągle, nie dając człowiekowi odetchnąć od jedzenia). Wszystko było pyszne, na nieszczęście dla naszych biednych brzuszków był jeszcze stół ze smakołykami : pyszne babeczki, desery, żelki, czekoladowa fontanna, rurki z kremem.... i mogła bym tak wymieniać w nieskończoność. Oraz stół wiejski, ze smalcem, ogórami, korbacami, oscypkiem...
I tym oto sposobem w przygotowanej na drugi dzień sukience było mi lekko mówiąc troszkę za ciasno :D Dobrze, że wzięłam trzecią (a mąż się śmiał...)

Dopełnieniem wszystkiego była świetnie grająca orkiestra, a żeby tego było mało bardzo pozytywnie zaskoczył mnie pomysł Pani Młodej, która w damskiej łazience zostawiła koszyczek pierwszej pomocy w którym to znajdowały się takie rzeczy jak Ibuprom, Manti, tampony, rajstopy, bezbarwny lakier do zamalowania oczka, lakier do włosów, wsuwki i dużo, dużo wszystkiego czego każda kobieta znajdująca się w opresji mogła by potrzebować :D
Także tutaj wielki ukłon dla Marzenki !

Było super ! szkoda tylko, że nie mogliśmy zabrać ze sobą Hani, ale mam nadzieję, że za rok jakieś wesele się odbędzie (ekhm, ekhm ;) ) i będziemy mogli zabrać ją ze sobą :)

I zdawać by się mogło, że teraz spokojnie można zacząć zrzucać dodatkowe kilogramy przywiezione z Żegocina, nic bardziej mylnego w czwartek kolejne wesele ! :D



Marzenko, Maćku, ogromu miłości życzę !















































środa, 7 sierpnia 2013

Małe rzeczy a cieszą !

Oto kilka chwil z naszej weekendowej wycieczki :-)

Już zapomniałam jak to jest leżeć i nic nie robić, szczerze mówiąc moment w którym leżałam w chłodnej wodzie w basenie w górze świeciło słońce, moje dziecko bezpiecznie spało przy tacie, był jednym z top 10 tego roku !
Hania również skorzystała, nie ma to jak sen i kąpiel na świeżym powietrzu. Nie zapominajmy o tacie który w końcu nabrał prawidłowego kolorytu skóry ;)

Zabierajcie dzieci jak najczęściej na świeże powietrze, trzeba je tylko porządnie nasmarować dobrym kremem i koniecznie nakrycie główki !


Jak niewiele potrzeba do szczęścia...















piątek, 2 sierpnia 2013

No time for sleeping...

Chociaż snu w moim życiu od jakiegoś czasu sporo mniej ;)
To postanowiłam, że sprawię nam sypialnie o jakiej zawsze marzyłam, duże małżeńskie łóżko, i przytulny kącik do spania. Wprawdzie dzielimy pokój z Hanią a raczej ona użycza nam miejsca w swoim pokoju ;-) także są w nim dwie strefy.
Jeszcze nie wiem jak to rozwiążemy gdy Hania trochę podrośnie, ale myślę, że coś równie fajnego !

Ogólnie cała metamorfoza, przeszła dość niespodziewanie.Nowy kolor ściany wyszedł dość spontanicznie z potrzeby zamalowania poprzedniej ubrudzonej od wcześniejszego łóżka. Tak więc padło na mocny kolor odporny na szorowanie. Nowe łóżko, cóż potrzeba którą wymusiła sytuacja spania razem z Hanią jak wiadomo dzieci rosną i zajmują coraz więcej miejsca :D
Do tego szafka, aby już nie strącać w nocy rzeczy kładzionych na podłodze. Do tego lampki, gdyż ostatnio przez to, że czas na czytanie mam tylko wieczorem, a nie miałam przy czym. (Bardzo lubię robić to w łóżku przed snem) No i na końcu ramki, które dodają przytulności a jednocześnie zaspokajają moją potrzebę dzielenia się zdjęciami :-)

W ogóle już jako dziewczynka interesowałam się metamorfozami, wystrojem wnętrz i tego typu sprawami, miałam taki wielki segregator w którym zbierałam wycinki z gazet typu Pani domu, dotyczące wystroju mieszkania. Potem dzieliłam je tematycznie przegródkami, typu dekoracja, metamorfoza, kuchnia, łazienka itp...
Niestety nic z tego nie wyszło, nawet później powzięłam pewien krok w stronę architektury wnętrz niestety również nie wypaliło. Cóż pozostaje mi męczyć "moje" mieszkanie. Tylko jakoś tak miejsca coraz mniej a pomysłów coraz więcej...

Tak więc i oto powstał efekt widoczny na zdjęciach.


PRZED:






PO:













I jak?