Wczoraj jednak napisałam sobie ładnie karteczkę (oczywiście i tak zapomniałam jednego produktu....) i pognałam do sklepu :)
I tak oto dziś powstały (trochę za mało słodkie...) ciasteczka korzenne, całkiem miło i sympatycznie mi się je robiło gdy tle leciała płyta Christmas Michaela Bublé :) na kuchni świeciły powieszone lampki choinkowe.... :)
Jednak forma już nie ta i najbardziej umęczyło mnie wałkowanie tego ciasta ciasteczkowego :D także przydałby mi się jeszcze w kuchni mąż do wałkowania ;) ( A podobno to kobiety lepiej radzą sobie z wałkiem :D )
Jeśli ktoś chciałby zostać testerem ciasteczek zanim poczęstuję nimi rodzine, zapraszam :D
Enjoy !
Dla Pań mr Buble a dla Panów piękne niewiasty.





















































