sobota, 21 kwietnia 2012

No i gdzie te krokusy ?


Na ten wyjazd czekałam od roku, w zeszłym obudziłam się za późno i przegapiłam a w tym.... na cóż to co miałam nadzieję zobaczyć niestety nie było mi dane, jednak  nic straconego mimo wszystko wyjazd uważam za udany, mimo że zostałam wyciągnięta na górę na którą wchodziłam po kolana w śniegu nie widząc nic więcej niż metr do przodu ;)
Dobrze czasem oderwać się od rzeczywistości, stanąć na szczycie góry i próbując usłyszeć cokolwiek nie słyszymy nic, zapominamy że gdzieś w codzienności istnieją głośne auta tramwaje i centra handlowe :)

Mimo wszystko dziękuję za wyciągniecie mnie na górę i na pozwolenie choć w małym stopniu spełnienia mojego pragnienia zobaczenia polany chochołowskiej pełnej krokusów. Cóż może kiedyś jeszcze zobaczę ją zazielenioną :)


Tomku, Dawidzie :):):)






































3 komentarze:

  1. uwielbiam tak czasem zapomnieć o wszystkim i żyć chwilą ;)
    i przecudowne zdjęcia, szczególne to z tarzającym się koniem! ;)

    OdpowiedzUsuń