Jakiś czas temu, skusiłam się na kupienie krewetek w całości. Już dawno zerkały na mnie z LIDL'owskiej lodówki abym je kupiła, jednak nie umiałam się przemóc no bo one takie... z głowami...
Jednak raz kozie śmierć, kupiłam, obrałam (uffff!) i przygotowałam w najprostszy sposób (jako, że Hania już zaczynała marudzić na jedzenie) wrzuciłam na olej rzepakowy (z Lidla) czosnek, pietruszkę i ćwiartkę cytryny po chwili krewetki. Następnie do gotującej się wody świeży makaron (z Lidla ;)). Makaron wymieszałam z gotowym pesto bazyliowym kupionym w.... Lidlu :D na niego krewetki i cytrynka do wyciśnięcia na krewetki.
Szczerze bałam się czy to tak w ogóle pasuje? bazylia + krewetki, ale jak się okazało mi zasmakowało i niestety (niestety ze względu na obieranie) świeże krewetki biją na głowę te mrożone...
Jeśli i Was tak jak mnie kusi kupno krewetek w całości to zachęcam do przełamania się :) Na dodatek wyszła mi z tego reklama Lidla... zupełnie nie celowo ;)
Teraz czeka mnie, zdecydowanie najgorsza część gotowania, zmywanie! :(
Miłej majówki wszystkim !



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz