Dziś troche ponudzę o książkach, chociaż wcale nie uważam (jak zapewne co niektórzy), że książki są nudne :) Zdarzają się i takie jednak nie o tych dzisiejszy post.
Czemu o książkach? ano dlatego, że bardzo lubię czytać i tak się zdarzyło, że trafiłam ostatnio na ciekawą pisarkę, całkiem przypadkiem jej książka była przeceniona w Matrasie. Twierdzenia jakoby jest następczynią Aghaty Christie ostatecznie utwierdziły mnie w decyzji o zakupie, jak się jednak potem przekonałam (choć może to tylko moje odczucie) okrzyknięta nią całkiem bezpodstawnie.
Autorka nazywa się Charlotte Link jest niemiecką pisarką powieści zarówno obyczajowych jak i sensacyjno - kryminalnych. Aczkolwiek uważam, że w książkach które ja przeczytałam jest po trochu kryminału, sensacji oraz psychologicznych rozważań, jednym słowem każdy znajdzie coś dla siebie.
Zacznę od pierwszej którą czytałam mianowicie
"Dom sióstr" i może przytoczę najpierw opis ksiązki z tyłu okładki.
Różnorodne oblicza bohaterów, zacierająca się granica między dobrem i złem oraz akcja trzymająca w napięciu do ostatniej strony - to atuty powieści, które czytelnik na pewno doceni. Dom sióstr łączy w sobie mrożący krew w żyłach kryminał, historię płomiennego romansu oraz wciągającą bez reszty sagę rodzinną.
Gdy Barbara i Ralph, niemieckie małżeństwo prawników, przybywa do samotnego domu w Yorkshire, by spędzić tam idylliczne święta Bożego Narodzenia oraz w ciszy i spokoju świętować 40-te urodziny Ralpha, nie wiedzą, że dwutygodniowy wypoczynek zmieni się wkrótce w koszmar.
Szalejąca śnieżyca uszkadza sieci telefoniczne, zrywa linie energetyczne, zasypuje drogi. Barbara i Ralph zostają odcięci od świata w lodowato zimnym domu, niczym w pułapce, bez prądu i jedzenia. Przeszukując stare domostwo w nadziei znalezienia czegokolwiek, co umożliwiłoby im przetrwanie do czasu aż dotrze pomoc, Barbara natrafia na stare zapiski, przedstawiające mroczną, pełną dramatów i nienawiści, miłości i zdrady, historię rodziny Grayów, na której mocno zaważyły dwie wojny światowe.
Czytając jak w transie wyznania ostatniej właścicielki Westhill House, Barbara poznaje mroczną, skrywaną przez lata za zasłoną milczenia, groźną tajemnicę stojącego na pustkowiu domu. Tajemnicę, która ściągnie na nią ogromne niebezpieczeństwo i radykalnie zmieni jej życie...
Przyznam szczerze, że z początku opis wcale nie przykuł mojej uwagi, nawet teraz gdy go czytam troche zalatuje kiczem, małżeńska para, domek na odludziu, odcięci od świata....hmmm, brzmi trochę jak kolejna cieńka historia. Może i nawet by tak było gdyby nie wplątanie w całą opowieść wątku z przeszłości poruszającego również sferę historyczną. Przeplatająca się z rozdziału na rozdział, przeszłośc z teraźniejszością, trzyma czytelnika w napięciu i ciekawości, jak każda z historii będzie się po koleji rozgrywać. Absolutnie czytając nie gubimy się w ciągle przeplatającej fabule co również uważam za atut.
Może i zakończenie nie przyniosło tak wielkiego zaskoczenia jakiego bym oczekiwała po książce opisywanej jako kryminał, jednak cała fabuła, spisana w niej saga rodzinna była dla mnie wystarczająco sycąca w całej książce.
Dlatego bardziej jestem skłonna opisać ją jako psychologiczną sagę z elementami kryminału.
Druga książka po którą sięgnęłam (póki co druga z dwóch :)) to
"Drugie dziecko"
W sennym, nadmorskim miasteczku w północnej Anglii ktoś dokonuje wyjątkowo bestialskiego mordu na studentce. Policja drepcze w miejscu, gdyż morderca nie zostawił żadnych śladów. Parę miesięcy później w pobliżu samotnej farmy zamieszkałej przez zdziwaczałego wdowca i jego córkę, zostaje popełniona kolejna zbrodnia. Tym razem ofiarą pada starsza kobieta.
Ambitna i żądna sukcesu komisarz Valerie Almond pragnie za wszelką cenę dopaść sprawcę. Instynkt podpowiada jej, że klucz do rozwiązania tajemniczych morderstw tkwi w przeszłości rodziny drugiej z ofiar. Nie podejrzewa jednak, że tajemnica będzie sięgać czasów drugiej wojny światowej. Wtedy to do miasteczka przybyła z ewakuowanego Londynu dwójka dzieci, a krótko potem zaginął wszelki ślad po jednym z nich, niedorozwiniętym umysłowo chłopcu…
Po raz drugi, niestety odnoszę wrażenie kiczowatości opisu z tylniej okładki, tym razem jednak w ogóle tym nie przerażona bez oporów sięgnęłam po książkę.
I znów się nie zawodzę, co zdąrzyłam już zauważyć autorka ma szczególną cechę pisania, mianowicie książka zaczyna się pewnym bardzo tajemniczym momentem, po czym nagle z niewyjaśnionej (póki co) krótkiej opowieści przechodzimy do głównej fabuły.
Podobnie jak w
"Dom sióstr" pisarka równierz przeplata teraźniejszośc z przeszłością, pozwala nam to dokładniej poznać profil bohaterów ich przesłanki danych czynów oraz sprawia że powieść nabiera głębi, nie jest jedynie płaską jednowymiarową historyjką z nikąd. Wszystko ma swój powód.
Szybko wciągamy się w ta z pozoru zwykłą historię, by pod koniec nie móc się oderwać przez idealnie zbudowane napięcie.
To co znalazłam w pierwszej książce odnalazłam również w tej, mianowicie bardzo trafne opisy bohaterów, z jednej strony zdawało by się bardzo zwyczajnych ludzi mających problemy jak każdy z nas, z drugiej ukazujących cechy których byśmy się nie spodziewali.
Dlaczego nie zgadzam się z opinią iż autorka jest nastepczynią A.Christie? Ano dlatego iż obie Panie mają/miały zupełnie inny styl pisania, u Agathy są to typowe ksiązki kryminalne mamy morderstwo mamy krok po kroku wyjasnienie zagadki i zaskakujące zakończenie. Uwielbiam ksiązki Christie właśnie za to że są lekkie, szybko się je czyta jednocześnie zaspokajają moją żądzę zagadki :)
W przypadku Ch.Link sprawa nie jest taka prosta po drodze do wyjaśnienia zagadki napotykamy wiele więcej ciekawych zdarzeń opisów i histori niż samo ich rozwiązanie.
Podczas gdy w ksiązkach Christie chcemy ją jak najszybciej przeczytać by zaspokoić swoją ciekawośc, w książkach Link czytamy barwne sagi i opowieści, zakończone ot zaskakującym rozwiązaniem.
Niestety albo i stety ( pewnie jak wielu z Was mam zawsze odczucie zawodu że JUŻ przeczytałam książkę mimo, że bardzo chciałam ją przeczytać ) przeczytałam już podobno jedne z najlepszych książek pisarki. Jednak nie ma tego złego, mam już w zapasie kolejną najnowszą jej powieść, sprezentowaną mi przez męża :)
Mam nadzieję, że
"Obserwator" również mnie nie zawiedzie :)!
Po jej przeczytaniu ( jeśli będę miała na to czas przy małej Hani <3 ) ostrze pazurki na
"Pięćdziesiąt twarzy Greya" która już czeka na półce kupiona pod presją... społeczeństwa :D jestem ciekawa czy tyle szumu jej się należy ;), oraz
"Trafny wybór" który mam zamiar dopiero zakupić i mam nadzieję nie okaże się Trefny ;)
A Wy jakie ksiązki lubicie? Pełne napięcia sensacje, wciągające kryminały, czy może lekkie i spokojne obyczaje, romanse?
Mam nadzieję, że Was jednak nie zanudziłam ;)
Korzystając z okazji, chciałabym Wam wszystkim złożyć życzenia noworoczne, wszystkiego co najpiękniejsze, żebyście spełnili chociaż jeden swój życiowy cel/marzenie, przeżywali dużo wspaniałych chwil i cieszyli się każdą z nich !
Dla mnie rok 2012 był udany, zaskakujący i przyniósł wiele niezapomnianych chwil i jeśli 2013 będzie taki sam to mi w zupełności wystarczy :)!