Wszędzie w około otacza nas fotografia, dla każdego z nas ma inne znaczenie, dla większości (jak już zdążyłam się przekonać z doświadczenia w pracy) jest istotne aby daną fotografie w ogóle posiadać, a czym ona jest zrobiona jest sprawą drugorzędną. Aby tylko było czym, zrobić, łatwo, szybko i przyjemnie, zdjęcie które wsadzimy do albumu.
Mam jednak nadzieję, że jest trochę ludzi podchodzących do tego inaczej... otóż czym jest fotografia? Jak sama nazwa wskazuje, jest to rysowanie światłem i tak naprawde o to w tym wszystkim chodzi. Fotografując chwytamy, wszystkie cienie, światła, półtony, które tworzą często niesamowite i przepiękne obrazy. Często takie które naszym oczom trudno wychwycić, a głowie trudno zapamiętać i odtworzyć po 10,20 latach.
I to w tym wszystkim jest takie wspaniałe, zatrzymujemy chwilę która już nigdy nie powróci, która dzieję się w jednym ułamku sekundy, a dzięki fotografii, możemy do nich wracać ciągle.
Ja osobiście traktuje mój aparat jak mini wehikuł czasu, dzięki któremu mogę kiedy tylko zechcę przenieść się w chwile do których chcę powrócić.
Drugą rzeczą która nakręca mnie w fotografi to światło i rzeczy które można z nim wyczyniać, jest to element najistotniejszy który totalnie zmienia każde zdjęcie. A gdy już jesteśmy przy tematyce światła czas na wyjaśnienie tytułowego słowa bokeh, jest to tak zwane rozmycie, nieostrość które na zdjęciu przeważnie przybiera postać kulistą. Właśnie dzięki odpowiedniemu światłu i tłu otrzymujemy niesamowity bokeh.
Tak więc nie przynudzając więcej, jestem ogromnie szczęśliwa, że należę do grona ludzi ceniących ten wspaniały wynalazek jakim jest fotografia oraz to że w niewielkim stopniu potrafię to wykorzystać w sposób dający mi niesamowitą satysfakcję.
A poniżej, kilka dzisiejszych wypocin, może i nie powalają tematyką ani warsztatem, ale jest w nich właśnie to co lubię, ŚWIATŁO.
Dobranoc :)